CC, VE, kleszcze

Wydrukowano z portalu
21 plus 7

Poród to niesamowite zjawisko i proces, dzięki któremu dziecko wydostaje się na świat. Stopień skomplikowania mechanizmów rządzących tym momentem jest ogromny. Suma zmian hormonalnych, biochemicznych i biomechanicznych stanowi o tym, czy dziecko urodzi się naturalnie i czy przebędzie drogę z brzucha na świat w jak najlepszej formie. Kiedyś mówiło się, że poród się uda, jeśli nikt nie będzie przeszkadzał. Jest w tym wiele prawdy, jednak obecnie stały nadzór personelu medycznego i jego pomoc mają zagwarantować spokojne urodzenie potomka. Nie zawsze jednak wszystko idzie zgodnie z planem. Co robić, gdy zaczynają się problemy w trakcie porodu?

Próżniociąg położniczy i kleszcze

Jednym z ewentualnych scenariuszy ukończenia porodu jest sposób zabiegowy. Dotyczy to sytuacji, które mogą wydarzyć się pod koniec drugiego okresu porodu. Jest to moment skurczy partych, czyli takich, które finalnie prowadzą do urodzenia najpierw główki, a potem całego płodu. W tym okresie wytężonej pracy przyszłej mamy i personelu medycznego mogą pojawić się niepokojące objawy ze strony zarówno rodzącej, jak i płodu. Cały szereg okoliczności może sprawić, że pacjentka nie będzie w stanie sama wyprzeć dziecka z macicy. W razie porodu przedłużonego może ona być po prostu zbyt zmęczona, by dalej pracować nad skurczami. Zdarzyć się może również poród płodu o dużej masie, co znacznie utrudni moment wypierania, czasem czyniąc go niemożliwym. Bywa tak, że ciągły monitoring KTG (kardiotokografia oceniająca pracę serca płodu i aktywność skurczową macicy) wykaże zagrożenie dla płodu – niebezpieczne zwolnienia tętna płodu narażające dziecko na niedotlenienie. Taki moment może być krytyczny w kwestii decyzji położnika o sposobie zakończenia ciąży. Jeśli zaawansowanie główki w kanale rodnym jest znaczne i główka, mówiąc kolokwialnie, ma już niedaleko do wyjścia, najlepszym rozwiązaniem w przypadku zagrożenia dla płodu będzie poród zabiegowy.

Stosuje się obecnie dwa sposoby ukończenia porodu w jego drugim okresie, w przypadku kiedy nie można już – ze względu na nisko położoną główkę w kanale rodnym – wykonać cięcia cesarskiego. Pierwszym z tych rozwiązań jest próżniociąg położniczy (inna nazwa to vaccum extractor – VE). Choć nazwa z pewnością mrozi przyszłym rodzicom krew w żyłach, a samo urządzenie nie wygląda zachęcająco (gumowa przyssawka), to pozwala uniknąć niebezpieczeństwa dla płodu. W razie decyzji o zastosowaniu tego sposobu do pochwy zostanie wprowadzona owa przyssawka, która próżniowo „przyklei” się do główki płodu. Dzięki tej sile będzie możliwe pociągnięcie główki i wydobycie jej z brzucha z pomocą mamy, która z całej siły wypiera dziecko. Technika ta ewoluuje od kilkunastu lat. Zmieniły się peloty z metalowych na gumowe, delikatniejsze dla główki płodu. Sposób ten stał się możliwie najmniej traumatyczny dla dziecka i jest coraz szerzej rozpowszechniany na salach porodowych.

Podobnym, choć rzadziej spotykanym i mniej popularnym „urządzeniem” są kleszcze położnicze. Jak sama nazwa wskazuje, są to dwa „ramiona”, które mają chwycić główkę płodu w kanale rodnym i umożliwić jej pociągnięcie i urodzenie główki dziecka. Narzędzie to, choć sprawia bardzo negatywne wrażenie, jest z zasady bezpieczne – ramiona kleszczy tworzą „klatkę”, która ma za zadanie chronić głowę dziecka.

Oba te sposoby mają swoje wady i zalety. Do negatywnych skutków, które mogą spowodować, trzeba zaliczyć urazy główki – otarcia, zranienia, krwiaki podskórne. Po zastosowanym  próżniociągu czy kleszczach mogą pozostać ślady na skórze w miejscu ich styku z główką, jednak znikną one po pewnym czasie, nie pozostawiając trwałych znaków. Podciśnienie, jakie powoduje próżniociąg, również nie będzie korzystne dla dziecka, jeśli czas stosowania tej metody znacznie się przedłuży. Urazy krocza powstałe po porodach zabiegowych z zasady mogą być nieco bardziej rozległe, ale przy prawidłowym postępowaniu poporodowym nie spowodują poważniejszych skutków. Wszystkie te wady należy jednak rozpatrywać zawsze przez pryzmat wskazań do ich zastosowania i wielkiej zalety, którą jest skrócenie porodu i uratowanie zdrowia i życia dziecka. W przypadku dużego zagrożenia niedotlenieniem takie rozwiązanie jest jedynym możliwym i mimo pewnych zastrzeżeń nie warto z niego rezygnować, gdyż taka rezygnacja może doprowadzić do tragedii. Choć taki sposób ukończenia porodu nie jest marzeniem żadnej z kobiet, to jednak, dla wyższego dobra, trzeba czasem takie rozwiązanie uznać za koniecznie. 

CC

W położnictwie XXI wieku cięcie cesarskie stanowi wyjście z najtrudniejszych sytuacji. W przypadku wskazań do cięcia cesarskiego, których liczba stale się zwiększa, można zauważyć tendencję do coraz częstszego ukończenia ciąży w ten sposób. Wyróżnia się następujące wskazania do cc:

  • ze strony matki:

• przeszkody w kanale rodnym,
• stan po operacjach pochwowych,
• wady miednicy,
• stan po cięciu cesarskim (wskazanie względne),
• stan po operacjach macicy,
• zagrażające pęknięcie macicy,
• brak postępu porodu,
• łożysko przodujące,
• przedwczesne odklejenie łożyska,
• ciąża wielopłodowa (wskazanie względne);

  • ze strony płodu:

• zagrażające niedotlenienie płodu,
• nieprawidłowe ułożenie płodu,
• wady płodu.

Cięcie cesarskie można wykonać prawie w każdej sytuacji położniczej, o ile w danym momencie jest ono najkorzystniejsze dla mamy i płodu. Z zasady pacjentka powinna być na czczo, choć w sytuacjach nagłych nie musi to być koniecznością. Obecnie cięcie cesarskie wykonuje się w podbrzuszu, z dostępu poprzecznego, w linii bikini. To rozwiązanie skutkuje powstaniem prawie niewidocznej blizny na tyle nisko, by nie szpeciła ona brzucha. W sytuacji, gdy pacjentka miała wykonane poprzednie cięcie drogą klasyczną, z dostępu podłużnego, również drugie zostanie wykonane w ten sposób. Operację w znaczącej większości przypadków wykonuje się w znieczuleniu podpajęczynówkowym – pacjentka jest przytomna, może od razy przywitać się z noworodkiem, „uczestniczy” w pełni świadomie w całym zabiegu. Daje to także położnikom komfort pracy – leki anestetyczne nie przenikają do płodu, mają więc więcej czasu i swobody operacyjnej. Jest to szczególnie ważne w przypadku drugiego czy trzeciego cięcia cesarskiego u tej samej pacjentki, gdyż wtedy muszą się liczyć z utrudnionym przebiegiem samego zabiegu (przez na przykład zrosty w jamie brzusznej). Cięcie cesarskie trwa k.. 40-60 minut, co sprawia, że po operacji mama szybko znajdzie kontakt z nowonarodzonym. Część szpitali oferuje także obecność męża podczas operacji, jednak mogą to być obrazy zbyt szokujące, więc niewielu się na to decyduje.

We współczesnym położnictwie cięcie cesarskie staje się coraz popularne. Z 10% jeszcze kilkanaście lat temu liczba tego sposobu ukończenia ciąży wzrosła do prawie 35%, w ośrodkach o najwyższej specjalizacji nawet do 50%. Czy to źle? Patrząc prospektywnie na to zagadnienie, nie można odpowiedzieć jednoznacznie. Na pewno rodzimy zdrowsze dzieci, a umieralność okołoporodowa spada. Korzystając z najnowszych technik operacyjnych, lekarze wykonują ten zabieg szybciej, skuteczniej i z mniejszymi niż kiedyś powikłaniami. Można uznać, że znaleziono doskonały pomysł na wyjście z każdej sytuacji. Mniej różowo wygląda obraz cięć cesarskich w długofalowych obserwacjach. Pacjentki dłużej dochodzą do siebie, część z nich zdecydowanie gorzej czuje się po takim porodzie, wolniej wraca do pełnej aktywności. Choć to rozwiązanie doraźnie jest „korzystniejsze”, nie muszą doświadczać traumy i bólu porodowego, jednak w dalszej obserwacji ich samopoczucie wcale nie musi być bardziej pozytywne niż po porodzie naturalnym.

W każdym przypadku wskazania do cięcia cesarskiego analizuje doświadczony położnik. Analiza ta jest coraz częściej konieczna, gdyż liczba przypadków wątpliwych lub niejasnych wzrasta. Rośnie również odsetek cięć cesarskich na żądanie. Nowa moda, zwłaszcza wśród aktywnych kobiet, niesie za sobą duże niebezpieczeństwo dla nich samych. W Polsce wiele mówi się o zaletach cięcia cesarskiego – szybkim, wygodnym, możliwym do zaplanowania wydarzeniu. Zalety te, w odczuciu specjalistów dość wątpliwej wartości, potrafią niestety przysłonić pacjentce fakt, że operacja ta to jedna z największych ingerencji w narząd rodny w życiu kobiety. Zapominają one, że w ślad za taką interwencją mogą iść także komplikacje i powikłania, których nawet najlepszy ośrodek nie jest w stanie uniknąć.

Pacjentka powinna przed cięciem cesarskim zostać poinformowana o wszystkich aspektach tej operacji, również o tych negatywnych. Powikłania po cięciu cesarskim są podobne jak po każdej operacji brzusznej. Są wśród nich:

  • śródoperacyjne uszkodzenie pęcherza moczowego lub moczowodu,
  • krwotok wymagający podwiązania tętnic macicznych lub wycięcia macicy,
  • wtórne krwawienie lub krwiaki wymagające przetoczenia krwi i/lub ponownej interwencji operacyjnej (otwarcia jamy brzusznej),
  • śródoperacyjne uszkodzenie jelit,
  • niedrożność pooperacyjna jelit,
  • powstanie przetoki dróg moczowych (np. pęcherzowo-macicznej),
  • powikłania zakrzepowo-zatorowe (tworzenie się skrzeplin i zatykanie naczyń krwionośnych przez skrzepy),
  • zapalenie otrzewnej,
  • zakażenie rany pooperacyjnej,
  • zapalenie pęcherza moczowego,
  • powstanie urazów u noworodka podczas otwierania macicy lub wydobywania płodu.

Prezentacja tych komplikacji nie służy i nigdy nie ma służyć odstraszeniu pacjentki. Ma ona dać jej tę świadomość, którą każdy pacjent decydujący się na takie rozwiązanie powinien mieć. Mimo tak groźnie brzmiących powikłań ich odsetek na szczęście jest mały i dzięki nowoczesnym technikom operacyjnym nadal spada.

Porody stają się bezpieczniejsze, procent zdrowych urodzeń większy, ilość powikłań okołoporodowych mniejsza. Zależy to oczywiście od coraz bardziej specjalistycznej wiedzy położniczej, dzięki badaniom możemy przewidzieć niebezpieczeństwa, dzięki najnowocześniejszym technikom wiemy, jak ich unikać. Wszystko jednak zaczyna się w głowie pacjentki. Jeśli jej nastawienie jest pozytywne, jest przygotowana i świadoma, ma wsparcie w partnerze i wierzy we własne siły – wtedy trudy związane z porodem wydadzą się nic nieznaczące, a poród przebiegnie gładko i bezproblemowo.

Skomentuj artykuł

Budowa pochwy, macicy i innych narządów płciowych żeńskich Choroby kobiecych narządów płciowych