(R)ewolucja antykoncepcji

Wydrukowano z portalu
21 plus 7

Od dawien dawna, od najstarszych przodków, starożytnych, średniowiecznych i współczesnych kobiet i mężczyzn interesowało to, jak regulować swoją płodność. Metody te, choć obejmują dużą ilość sposobów, zbiegają się zawsze do jednego – aby móc sprawić, że to człowiek będzie panem własnej rozrodczości i będzie mógł czerpać, niczym niezmąconą radość ze współżycia. Doświadczenia badaczy dawnych kultur nie pozostawiają złudzeń – nauka antykoncepcji przeszła długą i wyboistą drogę. Od stosunku przerywanego, poprzez korzystanie z przeróżnych ziół i substancji, metody mechaniczne mniej lub bardziej przemyślane – to wszystko wyrażać miało chęć powstrzymania rozrodu. Można oczy przetrzeć ze zdziwienia, gdy pomyśli się o tym, że Rzymianki stosować mogły globulki ulepione z odchodów krokodyla, a starożytni mieli korzystać z prezerwatyw z rybich pęcherzy.

Postęp i rozwój nowocześniejszych metod antykoncepcyjnych nie mógłby mieć miejsca, gdyby badacze nie poczynili wielu odkryć, związanych z narządem rodnym, owulacją czy procesem zapłodnienia. Jedną z najważniejszych dat, dotyczących rozrodczości, jest niewątpliwie rok 1672, kiedy to de Graaf odkrywa komórkę jajową. Co ciekawe, dopiero w pierwszej połowie XIX wieku van Bear opisze przebieg zapłodnienia. Prawie dwieście lat po odkryciu de Graafa, zbieżność antykoncepcji i motoryzacji zaowocuje w 1834 roku opracowaniem procesu wulkanizacji gumy, a stąd już bardzo niedaleko do pierwszych prezerwatyw. Z dekady na dekadę wiedza o procesach rządzących płodnością stała się coraz dokładniejsza i powszechna. Pozwoliła ona opracować nowoczesne „naturalne” metody antykoncepcji. W 1929 roku poznano zasady kalendarzyka małżeńskiego, a w 1966 roku opracowana została słynna metoda obserwowania śluzu szyjkowego metodą Billingsów. Powstanie antykoncepcji hormonalnej datuje się na połowę XX wieku, a za ojców tej metody uznani zostali badacze Rock, Pinas i Garcia. Od tej rewolucji zaczyna się prawdziwa ewolucja antykoncepcji.

Celem nadrzędnym nowoczesnej antykoncepcji jest jak najlepsze dostosowanie się do naturalnego cyklu miesiączkowego, z jednoczesnym zwiększeniem komfortu i skuteczności danej metody. Obecnie przy tak szerokim wyborze metod pacjentka, u której nie występują przeciwwskazania, może wybrać dowolną z nich. Każda z metod, mając swoje plusy i minusy, wymaga odrębnego opisu przez lekarza. Nie każdy rodzaj antykoncepcji będzie pozytywnie oceniany przez wszystkie pacjentki. Wymaga to doświadczenia lekarza i świadomego wyboru, by pacjentka otrzymała konkretny rodzaj antykoncepcji i była z niej zadowolona. Szereg mitów powoduje, że antykoncepcja obrosła w wiele niedomówień, a strach przed nią się potęguje. Nic nie jest większym winowajcą dezinformacji niż stereotypy przekazywane przez użytkowniczki. Tylko merytoryczna wiedza jest w stanie przekonać nieprzychylne kobiety do tego, że terapia hormonalna to nie samo zło.

Od lat (r)ewolucja w antykoncepcji powoduje ciągły rozwój metod zapobiegania ciąży. Niegdyś rewolucyjne krążki dopochwowe teraz są powszechnym wyborem wielu kobiet. Doświadczenia z nowymi środkami zaowocowały wprowadzeniem na rynek implantu – niewielkiej pałeczki wydzielającej hormon, która wprowadzona pod skórę (najczęściej) ręki, chroni przed zajściem w ciążę przez kolejne 3 lata. Zmiany, jakie zachodzą w tej materii widać głównie w dążeniu do tego, aby preparat był jak najbardziej wygodny w stosowaniu i komfortowy. Wyjątkowo ciekawym pomysłem wydaje się chip antykoncepcyjny. Produkt znajduje się obecnie w fazie badań, a sygnowany przez amerykańskich naukowców z MIT, może okazać się interesującym rozwiązaniem dla zabieganych i zapracowanych kobiet. Myślą przewodnią było stworzenie możliwości sterowania płodnością, według życzenia użytkowniczki, o każdej porze dnia i nocy.

Co jeszcze może się zmienić? Obserwując rynek antykoncepcyjny, wydaje się, że ewolucja nie będzie dotyczyć nowych substancji hormonalnych. Nie będzie ona także opierać się na ciągłym zmniejszaniu ilości hormonu stosowanego w preparatach antykoncepcyjnych. Kierunek rozwoju skupi się raczej na wynalezieniu nowych, jeszcze skuteczniejszych metod „podawania” hormonu i dążenie do większego zautomatyzowania i ułatwienia korzystania z danego preparatu.
My, społeczeństwo XXI wieku, jesteśmy bardzo wygodni. Zaprzątanie sobie głowy tym, że w danej chwili każdego dnia należy przyjąć środek antykoncepcyjny, wydaje się przeżytkiem. Użytkowniczkom coraz częściej zależy głównie na wygodzie stosowania, co bezpośrednio przenosi się na zadowolenie i skuteczność metody – im mniej błędów w przyjmowaniu leku może kobieta zrobić, tym bardziej czuje się komfortowo i bezpiecznie, korzystając ze swojej antykoncepcji.

Skomentuj artykuł

STD - choroby przenoszone drogą płciową Antykoncepcja – bać się czy korzystać?